Jak tlenoterapia wspomaga rozwój dziecka z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD)?

ZASKAKUJĄCE EFEKTY TLENOTERAPII HENRYCZKA – MOTYWACJA DO KOLEJNYCH ZABIEGÓW 😊

Pani Justyna – mama Henryczka, zadzwoniła do nas po kilkumiesięcznej przerwie z informacją, że chciałaby rozpocząć kolejną serię zabiegów dla syna w naszym gabinecie. Ogromnie się ucieszyłyśmy, gdyż poprzednie wizyty skutkowały niesamowitymi postępami Henia, a my znów będziemy mogły spędzić wiele miłych chwil z tą fantastyczną rodziną 😊 W czasie, gdy nasz mały Pacjent oglądał swoją ulubioną bajkę w komorze, miałyśmy okazję porozmawiać z mamą, która również z Wami chce podzielić się swoimi obserwacjami po pierwszej zakończonej serii terapeutycznej.

Pani Justyno, jest nam bardzo miło, że po raz kolejny się spotykamy! Proszę opowiedzieć, jak to się stało, że zdecydowaliście się Państwo zapisać syna na terapię tlenową?

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na reklamę na Facebooku na temat tlenoterapii. Pamiętam, że był to artykuł o autyzmie, który mnie zaciekawił. Przeczytałam, że tlenoterapia między innymi poprawia koncentrację, uwagę, zmniejsza nerwy, lękliwość i wtedy pomyślałam, że przecież właśnie z tym zmaga się moje dziecko! Skoro inni rodzice zauważają poprawę u swoich pociech, to może warto spróbować? Przedyskutowaliśmy tę kwestię z mężem, doradziłam się jeszcze zaprzyjaźnionego lekarza i umówiliśmy Henryczka na zabiegi.

Pamiętam, że początki terapii były trudne, zarówno dla Henryczka, jak i dla Was rodziców 😊

Oj tak… Henio faktycznie źle znosił pierwsze zabiegi. Na początku trochę bał się wejść do komory, przeraziła go myśl, że będzie tam sam. Dlatego na pierwszym zabiegu towarzyszył mu tata. Podczas seansu obejrzeli „Kevina” i syn szybko przekonał się, że „w środku jest fajnie”. Na kolejne zabiegi zdecydował się już wchodzić samodzielnie. Przeszkadzały mu natomiast mocno zatykające się uszy podczas kompresji. Na szczęście dzięki Pani troskliwości odbywała się ona bardzo powolutku, aż od trzeciego zabiegu przebiegała całkowicie bezboleśnie. To, jak Henio czuł się podczas terapii nie było jakieś kłopotliwe, natomiast mówiąc o trudnych początkach chciałam odnieść się do jego głównego problemu, czyli nadmiarze energii, braku koncentracji, nerwowości i związanych z tym problemach w szkole. Tu faktycznie było ciężko, ponieważ na początku wszystko się nasiliło. Wcześniej był bardzo ruchliwy, owszem, ale teraz kompletnie nie mógł usiedzieć na miejscu! Częściej niż zwykle dostawałam wiadomości od nauczycielki, że Henio jest bardzo rozkojarzony, nie potrafi się skupić, a jak coś mu nie wychodzi to bardziej się denerwuje i nawet nie próbuje wykonać czegoś jeszcze raz. W domu podobnie.. Bywały dni, że już nie wiedziałam, co z nim zrobić. To naprawdę było kłopotliwe. Sama Pani widziała, jak latał po gabinecie i nie mógł wyleżeć w komorze. Ale ciągle żyliśmy nadzieją, że to się poprawi, że będzie lepiej 😊

Od pierwszej serii zabiegów minęło już 9 miesięcy. Czy po skończonej terapii faktycznie było LEPIEJ? Jakie postępy zauważyliście Państwo u Henryczka?

Pierwsze zmiany w jego zachowaniu zaczęliśmy zauważać już pod koniec naszych wizyt, w okolicach 30 zabiegu. Zaczął się jakby powoli…. wyciszać. Wracaliśmy do domu i coraz częściej zdarzało się, że nie czuł tej takiej potrzeby „wylatania się”. Za to – ku naszemu zaskoczeniu – chętniej sięgał po książki, które wcześniej kompletnie go nie interesowały. I potrafił przy ciekawej książce spędzić nawet 2 godziny! Z czasem zauważyliśmy, że stał się mniej drażliwy. Np. rozwiązywał kiedyś zadanie z matematyki i wychodził mu zły wynik. Wcześniej w takiej sytuacji zdarzało się, że rzucał zeszytem, krzyczał, nie kończył pracy domowej. Teraz widać, że trochę się denerwuje, ale najważniejsze potrafi te nerwy opanować, weźmie głęboki oddech, czasem poprosi nas o pomoc, próbuje dalej. I to jest sukces. Henryczek o wiele lepiej sypia. Kładzie się do łóżka o względnie wczesnej porze, przesypia spokojnie całe noce – wcześniej często się budził. Rano chętnie wstaje, nie jest taki zmęczony. O, co ciekawe – poprawił mu się również charakter pisma – pisze dużo wyraźniej. Po tych kilku miesiącach zdecydowanie zmniejszyła się jego nadpobudliwość ruchowa. Sam Henryczek kilka dni temu powiedział do mnie: „Wiesz mamo, ja nawet polubiłem szkołę, jest fajniej niż kiedyś, jakoś łatwiej się skupiam, czas szybciej mija i szybciej się uczę, naprawdę dużo pamiętam z lekcji!”. Cieszy go, kiedy dostanie dobrą ocenę bądź pochwałę. To go dodatkowo motywuje. I faktycznie coś jest na rzeczy – wychowawczyni zauważyła duży postęp w porównaniu z tym, co było jeszcze w grudniu/styczniu.

Przed Wami jeszcze wiele dni zabiegowych – dopiero rozpoczęliście nową serię. Co spowodowało, że podjęliście decyzję o powtórzeniu terapii w komorze?

Próbowaliśmy naprawdę wiele różnych metod, aby nasze dziecko chociaż trochę było spokojniejsze. Zbyt wiele one nie pomogły… Nawet Pani nie wie, jak wielką pomocą dla nas okazała się tlenoterapia hiperbaryczna. Nie dość, że Henryczek bardzo polubił się z komorą i z wielką chęcią przyjeżdzał na zabiegi, to wreszcie zauważyliśmy postępy. Żałuję, że nie dowiedziałam się o tej metodzie wcześniej. A teraz – skoro mamy możliwość, chcemy aby syn korzystał z terapii jak najwięcej. Skoro osoby z jego otoczenia zauważają efekty i on sam twierdzi, że czuje się lepiej – będziemy kontynuować leczenie. Z perspektywy czasu widzę, że naprawdę warto zacisnąć zęby, przeczekać trudny okres na początku i być cierpliwym. W tej terapii potrzeba czasu i my się o tym przekonaliśmy.